piątek, 15 sierpnia 2014

Chapter 1

"Krzyk"

Kobieta kroczyła długim, kamiennym korytarzem i każdy jej krok odbijał się w przestrzeni roznosząc charakterystyczny stukot. Jej brązowe oczy świeciły ze zdenerwowania, a policzki przybrały kolor purpury. Ciemnozielona szata, która ciasno opinała sylwetkę kobiety do poziomu talii i rozszerzała się od pasa w dół powiewała pod wpływem niezwykłej szybkości z jaką poruszała się postać. Mosiężne drzwi otworzyły się z impetem jednocześnie popychając dwóch gwardzistów, którzy uderzyli plecami o zimne, kamienne ściany stanowiące podporę pomieszczenia. W sali rozległ się barwny głos :
- Panie, nie zgadzam się. Nie oddam swojego dziecka !!!
Oczom władcy ukazała się kobieta w średnim wieku, niezwykle szczupła i ponętna jak na swoje czterdzieści lat. Jej duże, czekoladowe oczy hipnotyzowały, a rysy twarzy były niezwykłe, niespotykane w tej części Północy. Włosy kobiety opadały swobodnymi, rudymi kaskadami na wąskie ramiona i wystające obojczyki postaci. Suknia, którą miała na sobie podkreślała atuty sylwetki i ukrywała nieliczne wady w postaci nikłego nadmiaru tkanki tłuszczowej w biodrach. Przed Władcą krainy NorthIce położonej na skraju północnej części IceLandu, Odynem Krwaworękim stała jego druga żona Atlanta Łagodna, dziedziczka tronu Zachodu i córka Bartrama Nieustraszonego. Ów królowa zwracała się do swego męża oficjalnie tylko w nagłych przypadkach lub kiedy była niezwykle niezadowolona z jego decyzji. Nie podobało mu się to, więc podniósł głos i zagrzmiał :
- Na Odyna, mojego imiennika przestań zachowywać się jak własna matka i mów normalnie. Jeśli dobrze sobie przypominam to ustaliliśmy, że nie masz w tej kwestii nic do powiedzenia. Oddamy swoją córkę najeźdźcom. Nie mamy wyboru. Edward Silny zażądał naszej córki w zamian za dożywotni pokój. Zakładam, że kiedy nasza córa podrośnie i osiągnie już 14 lat wyda ją za jednego ze swoich synów, których jeszcze na dobrą sprawę nie ma.
Rudowłosa kobieta nie dała mu dokończyć, bo jej szloch przerwał wypowiedź króla :
- Ale to jeszcze niemowlę !!! Nie można poczekać, aż osiągnie wiek dorosły ?! Chciałabym sama ją wychować i nie wyobrażam sobie, że ma ją wychowywać ktoś spoza znanego nam otoczenia, ktoś, kto może ją skrzywdzić. Panie rusz na wojnę !!! Masz dość wojska by pokonać ich 100 tysięczną armię Nasze wojsko liczy ponad 150 tysięcy…! Pomyśl o naszym dziecku 
Atlanta padła na kolana łapiąc za szatę męża. Szarpiąc ją i płacząc starała się ubłagać upartego mężczyznę do zmiany decyzji. Niestety jej starania poszły na marne. W swej rozpaczy wystąpiła na środek sali i zaczęła modlić się całym swoim zapałem do Odyna. Prosiła go o przebaczenie i o opiekę nad jej malutką córeczką. Niedługo po tym zdarzeniu władczyni wypadła z pomieszczenia popychając drzwi z taką siłą, że uderzyły w mur powodując pękniecie kilku cegieł , a ich odłamki potoczyły się po kamiennej posadzce wyłożonej reprezentacyjnym, podłużnym dywanem. Strażnicy odziani w kolorowe kaftany z wyszytymi herbami ich klanów i części zbroi podążali za nią starając się dotrzymać kroku  władczyni. Dziedziczka tronu Zachodu stanęła przed kolejnymi drzwiami, tym razem mniejszymi i znacznie mniej zdobnymi, które prowadziły do prywatnej części fortecy, gdzie głowy państwa, a właściwie części Północy mogły chwile odetchnąć od codziennych obowiązków. Gwardziści ledwo nadążyli z rozwarciem wrót, a Atlanta już pędziła w głąb pomieszczenia w stronę starszej kobiety siedzącej przy oknie z którego widok rozpościerał się na urwisko zapewniające dodatkową ochronę bastylii. Na ramionach niańki można  było zauważyć niewielkie, białe zawiniątko położone dodatkowo na koronkowej poduszce. Kobieta podbiegła do staruszki i zabrała zawiniątko z jej rąk.
- Moje kochanie… - wyszeptała patrząc w malutkie oczka swojej ledwo narodzonej córeczki, następczyni tronu krainy NortIce, jedynej prawowitej dziedziczki dóbr rodu Krwaworękich, sojuszniczki Białego Klanu. Mimo tego, że urodziła się 40 księżyców temu ( dni ) jej włosy były gęste i rude jak u matki, a oczy otaczał istnie królewski wachlarz długich, czarno-brązowych rzęs. Kobieta ubolewała nad losem tej małe istotki, która nie miała pojęcia, co ma się wydarzyć w jej przyszłości. Bolało ją to, że musi oddać swoje pierwsze i kto wie, czy nie jedyne dziecko w ręce nieuległego wroga o bestialskich metodach rozprawiania się z tymi, którzy śmieli się mu sprzeciwić. Ceremonia przekazania córki miała odbyć się jutro na wschodniej części pól otaczających podnóże lodowej góry. Atlanta często dziękowała Odynowi, że w tak ciężkich czasach, kiedy  w powietrzu wisi wojna, która może spustoszyć całą Północ i może zagrozić też południu może mieszkać w tak doskonale chronionej i usytuowanej bastylii, jaką jest IceCastle. Mury fortecy z zewnątrz wyglądały jak lodowe ściany, przez co zamek wtapiał się w jedną ze spadzistych ścian monumentalnej lodowej góry zwanej Matką Górą. Fakt ten był tylko złudzeniem utrzymywanym na potrzeby militarne przez nadwornych magów. W rzeczywistości całość zbudowana została z niezwykle wytrzymałego kamienia zwanego Sercem Północy, który przez stulecia mógł odpierać ataki wrogich armat i katapult. Wnętrze fortecy zostało prawie w całości wyłożone wyprawionymi skrami dzikich zwierząt i misternie dzierganymi dywanami, a na ścianach powieszono ozdobne gobeliny przedstawiające sceny z życia klanu Krwaworękich. Żyrandole wiszące w każdym z wielu pomieszczeń zrobili mistrzowie fachu z poroża jeleni zabitych na królewskich polowaniach. Rozrywka ta była niezwykle popularna w tej części Północy, ale w nastałych czasach władca nie miał czasu ani głowy na spędzanie cennego czasu w ten sposób. Okna zamku wykonano ze szkła tak mocnego, że żadna strzała posłana w kierunku fortecy  nie była w stanie go przebić. W każdym pokoju znajdował się kominek, w którym zawsze palił się przyjemny, ciepły płomień zapewniający ciepło w murach zamku. Było to konieczne, bowiem w tych stronach Wielkiego Kontynentu temperatura rzadko kiedy wzrastała powyżej zera stopni i każdy mieszkaniec tego rejonu miał w swej chacie przynajmniej jedno, wiecznie tlące się palenisko. Królowa ceniła sobie też to, że służba zawsze była posłuszna i nigdy nie wyrażała żadnego przejawu niesubordynacji. Jednak teraz żona Odyna miała na głowie większe zmartwienia niż spóźniająca się służąca. Musiała odpowiednio przygotować swoją pociechę do trudnej i wyczerpującej podróży na południe, jednocześnie musiała zgromadzić odpowiednią ilość dóbr rodowych, aby skompletować posag dziewczynki. Nigdy nie sądziła, że będzie zmuszona zrobić to tak szybko. Według tradycji panującej na całym Wielkim Kontynencie, kiedy panna wychodziła za mąż, lub przeprowadzała się do domu swojego narzeczonego otrzymywała od rodziny wyprawkę, czyli tzw. posag składający się z kosztowności, drogich materiałów, ubrań i wszystkiego, czego będzie w przyszłości potrzebować żona. Atlanta zastanawiała się tylko, dlaczego brzemię związane z tym paktem pokojowym spadło na istotę, która jest temu wszystkiemu najmniej winna?

***

U stóp wzniesienia żołnierze Armii Południa w blasku promieni słonecznych odbijanych w puszystej warstwie śnieżnego puchu rozbijali obóz składający się z setek czerwono-krwistych namiotów, dziesiątek czarnych koksowników wypełnionych po brzegi zebranym po drodze chrustem, 40 polowych stajni dla podróżujących razem z nimi końmi i bydła oraz jednego, największego, pięciokomorowego namiotu należącego do najsłynniejszego i najokrutniejszego człowieka Południa –  Edwarda Silnego. Władca Krainy Słońca budził ogólny postrach i w dużym stopniu było to spowodowane jego wyglądem. Sylwetką przypominał ogromnego niedźwiedzia, a jego mięśnie dawały mu taką siłę, ze bez problemu łamał podkowy, miażdżył czaszki przeciwników i był w stanie unieść dorosłego odyńca wraz z całym ekwipunkiem, stąd też wywodzi się przydomek którym został obdarzony. Monarcha miał niezwykle trudny charakter. Rzadko komu udawało się przekonać go do zmiany  podjętej decyzji, nie mówiąc już o zmianie przyzwyczajeń i zachowań. Aż dziwne było to, że w dzieciństwie nie zapowiadał się na jednego z najpotężniejszych władców Starych Kontynentów. Kiedy dorastał był małym, wiotkim chłopcem i  poddani jego ojca nie dawali mu wielu wiosen do przeżycia. Byli święcie przekonani, że nie jest on godnym następcom tronu. Jak się okazało ten kruchy, delikatny chłopiec został zmuszony przez los do objęcia tronu w wieku niespełna trzynastu lat. Młodzieniec rósł i mężniał z każdym dniem i kilka księżyców przed ukończeniem piętnastej wiosny wyruszył na krwawą , ale zwycięską wojnę z Najeździcami. Od tamtej pory był powszechnie szanowany i wykorzystywał przychylność Rady i poddanych na każdy możliwy sposób. Nie było dnia bez czasami niepotrzebnego wieszania, kamieniowania lub ścinania głowy członkom społeczeństwa, którzy w jakikolwiek sposób narazili się władcy. Obecnie Edward Silny prowadził podboje i aktualnie wraz ze swoim wojskiem stacjonował u podnóży Matki Góry. Zeskoczył z konia, a odgłos temu towarzyszący przypominał huk wywoływany przez burzę. Rozejrzał się po okolicy i przekazał wodze stajennemu, który ze strachem i pokorą wziął je od monarchy idąc w kierunku stajni. Edward ruszył żwawym krokiem przed siebie nie zwracając uwagi na żołnierzy kłaniających się na jego widok. Szanowali go. Kiedy dotarł do wejścia namiotu skinął ręką na przybocznych strażników, aby rozwarli kotarę. Wchodząc do środka zauważył tłumy służących i nadwornych lekarzy krzątających się po pomieszczeniu. Momentalnie uderzyła go fala gorąca. Zsunął z ramion gruby, zimowy płaszcz zrobiony ze skór wilków i niedźwiedzi a dwóch z dziesiątek służących pochwycili go i zanieśli na stojące obok zdobione krzesło. Edward podszedł do stojącego po środku ogromnego łóżka z atłasowym baldachimem i rzeźbioną ramą uśmiechając się szeroko. Na kilkunastu poduszkach i pięciu prześcieradłach leżała kobieta o delikatnych rysach twarzy z aureolą blond włosów okalających jej wykrzywioną ze zmęczenia twarz. Od kilku godzin próbowała wydać na świat pierwszego potomka swojego męża. Kiedy Edward ujął jej drobną dłoń, ona zwinęła się z bólu i krzyknęła przeraźliwie. Tabun służących natychmiast podbiegł do jej kruchej postaci jednocześnie przykładając do czoła kobiety zimne okłady i  mieszanki z ziół. Nastała chwila ciszy. Nikt nie ważył się odetchnąć, nie mówiąc już o poruszeniu się. Dziewczyna po raz ostatni skręciła się pod wpływem skurczu i grobową ciszę przeszył odgłos płaczu. Oczy wszystkich zgromadzonych zwrócone były w kierunku małej istoty leżącej na brzuchu wyczerpanej królowej.
- Mój syn. Mój malutki syn. – wyszeptał król.

(!) Tym sposobem pierwszy rozdział już za nami. Jak wam się podobał ?
Ilość stron w Wordzie : 3
Ilość słów: 1 558

* Proszę o komentowanie.

1 komentarz:

  1. Mi się bardzo podobał, tylko tak patrzę na datę i z przerażeniem pytam: kiedy będzie następny?! Ciekawy pomysł, uwieeeelbiam takie klimaty. Tylko dlaczego takie krótkie? Czuję niedosyt :C
    Dużo opisów. Lubię dużo opisów. Lecz mam jedną prośbę: proszę, zaznaczaj akapity. Bo jak są tak zlane ze sobą, to ciężej się czyta.
    Ale poza ty bardzo, bardzo fajnie.
    I. Czekam. Na. Więcej.

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń